Gibraltar

Od Gibraltaru dzieli mnie blisko 300km, a jednak pomimo tej odległości, jestem tam w ostatnim czasie bardzo często. Dlaczego? Otóż na Gibraltarze nie brakuje polskich symboli, których nasi rodacy są bardzo ciekawi. Wszystko za sprawą generała Sikorskiego i tragicznego wypadku, w którym zginął,a który to miał miejsce właśnie tutaj – na południu Europy.

Okazuje się, że na Gibraltarze mamy całkiem sporą i bardzo aktywną polską społeczność. Drugi rok z rzędu, właśnie tutaj miała miejsce akcja WOŚP, a w tutejszej katedrze swoją służbę sprawuje polski ksiądz. Właśnie dzięki tym akcentom Gibraltar czasami wydaje się być bardziej polski niż brytyjski… 😉

Jakie inne atrakcje przyciągają tutaj tak ogromne tłumy turystów? Mieszkańcy! A przynajmniej niektórzy z nich. Mam tutaj oczywiście na myśli magoty gibraltarskie. Ze względu na moje częste w ostatnim czasie wizyty na Skale, śmieję się, że znam już każdą jedną małpkę tu mieszkającą a one znają mnie 🙂 Turystów zawsze przestrzegam przed jednym, to nie są pluszaki! Słodkie? Owszem! Ale jakie wredne… Pomimo ciężkiego charakteru dla “Gibraltarczyków” są jak tlen. Wierzą, że bez nich Gibraltar przestałby być częścią Królestwa Wielkiej Brytanii.

Gibraltar to również przepiekne jaskinie, w których można odkryć świat zupełnie inny od tego na powierzchni.

Gibraltar jest w pewnym sensie magiczny, pobudza naszą wyobraźnię. Stojąc tutaj i patrząc w dal nie można nie marzyć o dalekich podróżach, odległych kontynentach, nieznanych miejscach… Albo przyjrzeć się Afryce, która tutaj jest na wyciągnięcie ręki…