El Torcal, czyli pozwól działać wyobraźni…

Kiedy temperatura w Andaluzji spada poniżej 35°C można w końcu, bez ryzyka udaru, wybrać się na spacer. Tym razem postanowiłam zobaczyć słynny El Torcal, czyli wielki kanion (17km2), chroniony jako rezerwat przyrody nieożywionej od 1978 roku. Znajduje się on w prowincji Malaga, 12 km od urokliwego miasteczka Antequera. Wiele milionów lat temu mieliśmy tutaj morze, kiedy zniknęło, wiatr i woda zaczęły rzeźbić w skałach labirynt. I tak 200 milionów lat później możemy podziwiać, to stworzone przez naturę cudo.

Spacerując po wyznaczonych trasach możemy natknąć się na niezwykłe twory, które mogą zadziałać na naszą wyobraźnię. Można tutaj spotkać kamienne zwierzęta, krasnale lub umarłe miasta. Człowiek nie byłby w stanie tego stworzyć, w porównaniu z naturą jesteśmy na straconej pozycji. Ciekawostką dotyczącą tego miejsca jest fakt, że jaskinie na terenie El Torcal posłużyły jako siedziba Wiedźm Stygijskich w filmie Zmierzch Tytanów.

Rezerwat zamieszkują też bardziej „żywe” stworzenia. Możemy tutaj spotkać sępy, sowy, lisy czy borsuki. Ja, z moim szczęściem, spotkałam tylko … owieczki. No cóż. Dodatkowo utworzono tutaj specjalną strefę ochrony ptactwa, której głównym zadaniem jest ochrona populacji orła Bonellego, sokoła wędrownego czy sowy królewskiej.

W drodze powrotnej zajechałam na chwilę do Antequery. Niestety nie miałam już czasu na zwiedzanie, ale na pewno jeszcze tam wrócę i opiszę dla Was to miejsce! Dzisiaj natomiast opowiem Wam trochę o jedzeniu. W końcu po spacerze należy się posilić 🙂

Jedną z typowych potraw Antequery jest zupa porra. Jest to pewien rodzaj salmorejo, czyli chłodnika pomidorowego zagęszczonego chlebem (danie królujące w mojej kuchni latem). Jego odmiana z Antequery jest zdecydowanie bardziej gęsta, istna bomba witaminowa! Jako drugie danie zdecydowanie króluje mięso, a dokładnie wołowina. Jednak, to co mnie w kuchni tego miejsca zachwyciło najbardziej, to desery! Każdy, kto mnie zna wie, że w kwestii słodyczy jestem bardzo wymagająca i nie jest to moja ulubiona część posiłku. Po wizycie w Antequerze na pewno się to zmieniło. Skosztowałam tam bienmesabe i leche frita.

Korzenie pierwszego z nich sięgają czasów arabskich na Płw. Iberyjskim. To przysmak, który robi się z jajek, migdałów, cukru, cynamonu, syropu z cukru i wody oraz słynnych anielskich włosów (typowe w Andaluzji cabello de angel). Drugi z deserów – leche frita, to dosłownie smażone mleko 😉 Jak się je robi? Należy gotować mleko, mąkę i cukier do momentu aż masa zgęstnieje, uformować małe kwadraciki, obsypać je panierką i usmażyć. Będziecie zaskoczeni jak coś tak prostego może być tak pyszne!

 

To tyle na dzisiaj.

Do usłyszenia.

K.

You may also like